Ile masz lat Matko?

DSC_0193
Standardowy
0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Twitter 0 0 Flares ×

Ile masz lat droga Matko? 20? 30? Nie Kochana. Tyle lat ma Twoje „Ja Kobieta”. Ty, Matko, masz lat tyle, co Twoje dziecko najstarsze. Bo gdy pojawia się na świecie ta niewinna, wyczekiwana przez dziewięć miesięcy istota, rodzi się jeszcze ktoś. Rodzi się „Ja-Matka”.

Już w momencie poczęcia Twoje ciało zaczyna przygotowywać się na przyjęcie nowego stanu. „Ja Matka”, o swoim nadejściu, sygnalizuje… Hmm. Coraz większymi piersiami. Patrzysz wtedy w dół i myślisz: „Hej! To nie moje!”. Sygnalizuje również coraz większym brzuchem. Patrzysz w dół i myślisz: „Ufff, dobrze, że tworzy się podpora dla moich coraz większych piersi”. „Ja Matka” sprawia, że płaczesz na reklamie czekoladek, a przeklinasz w duchu orszak pogrzebowy tamujący ruch. „Ja Matka” chce się wybić. Sadzi kopniakami wprost w  „Ja Kobieta” tak mocno, że ciężarna zaczyna myśleć: „Hej! To nie ja!! Nie znam tej kobiety, nie znam tego ciała. Jestem przerażona!”… I racja. Można się przestraszyć…

Przyzwyczajasz się. I trwasz. Trwasz w tym stanie, odmiennym od normalnego, czterdzieści tygodni. Czasem ciutkę krócej, czasem ciutkę dłużej. Ale trwasz. I nagle przychodzi „ten dzień”. W krzyżu łupie. Krocze boli. A Tobie, na dodatek, każą się zrelaksować.

– Chyba sobie ze mnie robicie kur** jaja.

Nagle (!) „coś” zaczyna Ci podpowiadać, że dasz radę. „Ja Kobieta” płacze, jęczy, wzdycha, klnie jak szewc, mówiąc: „Nie dam rady!”. A to „coś” znowu woła: „Dasz, dasz!”. To „coś”, to „Ja Matka”. Męczysz się. Dłużej, krócej. Aż wreszcie JEEEEEEEEEST! Trzymasz w ramionach swój największy skarb. Istotę wynoszoną w „nieswoim ale swoim” brzuchu przez dziewięć miesięcy. Masz. Cieszysz się. No dobra. Ale co dalej? Nie wiesz, co robić. I tak, „Ja Kobieta” chowa się w cień. Schodzi na dalszy plan. Teraz, panowanie nad kierownicą, przejmuje dopiero co urodzona „Ja Matka”…

Dopiero co urodzona „Ja Matka” nie potrafi jeszcze nic. Dopiero co urodzona „Ja Matka” stworzona jest po to, aby wszystkiego się nauczyć. „Ja Matka” różni się od „Ja Kobieta” tym, że nie uznaje zdania „Nie dam rady, nie potrafię”. I nie chodzi o Twoje własne życie. Osobiste. Takie ciut egoistyczne. O Twoje cele do zrealizowania. Chodzi o przyjęcie na Twoje delikatne kobiece ramiona ogromnej odpowiedzialności- za innego, bezbronnego człowieka. I tak to się zaczyna. „Ja Matka” rozpoczyna edukację. Uczy się, jak karmić. Uczy się, jak przewijać. Uczy się odczytywać potrzeby dziecka sygnalizowane kwęknięciami. „Ja Matka” troszczy się. Uczy się miłości innej niż każda inna. Miłości najsilniejszej, ale też najtrudniejszej. Bo, o ile macierzyństwo można nazwać „krainą mlekiem płynącą”, to miodem nie zawsze…. „Ja Matka” uczy się również być. Być zawsze. Nawet wtedy, gdy sama ledwie jest. Uczy się walczyć. Staje się silna. Tak mijają dni. Tygodnie. Miesiące. Macierzyństwo zawładnęło życiem. Pochłonęło do reszty. „Ja Matka” jest coraz bardziej pojętna. Coraz bieglejsza. Coraz sprytniejsza. Aż(!) w pewnym momencie, z cienia zaczyna wychodzić stara, poczciwa „Ja Kobieta”. Rany zagojone. Laktacja unormowana. I tak, znienacka, dawne przyzwyczajenia i nawyki zaczynają wplatać się w „mamowe” życie. Nawet nie wiesz kiedy dochodzi do przeobrażenia! Połączenia. Powstaje „Ja Matka Kobieta”. Stan najbardziej pożądany. Stan pozwalający nam być matką i kobietą. Sobą „tu i teraz”. Bez rozdwojenia jaźni. Czysta symbioza.

To żmudny proces dojrzewania. I chcę, żebyś pamiętała, że ten stan przyjdzie. Prędzej, czy później, ale przyjdzie! Proszę, pamiętaj. Coby się nie działo- pamiętaj!

4 przemyślenia na temat “Ile masz lat Matko?

  1. Nie to widzisz, chyba w końcu doszłam do połączenia obu „jaźni” :) Chwilę to trwało bo chociaż „ja matka” jest dużo młodsze niż „ja kobieta” to udało mu się przyćmić wszystko inne :)

  2. ~Emi

    :) całkowicie utożsamiam się z tym tekstem. Doprowadził mnie do tego (bez obaw – pozytywnie), że po raz pierwszy piszę komentarz na jakiejkolwiek stronie w necie:P to ja- dwuletnia mama. Gdy urodził się mój synek, myślałam że dopadła mnie depresja poporodowa. Jednak mąż mnie uspokajał, że jeśli nad tym myślę i to rozważam to nie mam depresji:D Ale było ciężko. Synek wziął mnie w niewolę (oczywiście przez cycowanie) do tego stanu, że mąż musiał mi robić śniadania przed wyjściem do pracy, bo ja nie miałam kiedy nawet zajrzeć do lodówki. Pomyślicie pewnie, że jaki cudowny mąż, robił mi śniadania do łóżka (dosłownie). Ale jemu nie było z tym dobrze, styrany po pracy, styrany przed pracą. Oprócz stresów przy synku dochodziły ciągłe spięcia i sprzeczki z mężem. Moje hormony buzowały i zamiast znaleźć ukojenie w mężu dostawałam kolejne dawki adrenaliny. Ale dzień po dniu, miesiąc po miesiącu było lepiej:) Synek stał się bardziej obrotny, kumaty do tego stopnia, że mogłam przy najbliższych Ostatkach zrobić moje słynne pączki (delikatnie mówiąc czasochłonna robota). Mój mały mężczyzna jest już tak rezolutnym chłopcem, że mogę się z nim bez problemu dogadać:) mam chwile dla siebie, dla domu, dla męża:) i tak jak napisałaś w tekście wszystkie obowiązki i przyjemności naturalnie się splotły ze sobą i wpadły w rytm, jakby to się działo od wielu wielu lat. Wszystko ma swoje miejsce i czas. Moja mała rodzinka ma już więcej ładu i składu i nawet dojrzeliśmy do decyzji o kolejnym dziecku:) (czytaj: tajfun nadchodzi). Ale na szczęście już wiem, że tajfun nadejdzie i po jakimś czasie przeminie. I znów będzie ład i skład:P P.s. Trochę się rozpisałam:) sorry, że trafiło akurat na Ciebie ale musiałam się”wygadać” :P

    • Przepraszam, że tak dopiero po czasie się odzywam :) Miałam w pewnym momencie bardzo podobnie! Doskonale Cię rozumiem. Też myślałam, że popadam w jakąś depresję, ale to chyba było po prostu zmęczenie materiału. Cieszę się, że już Wam się wszystko poukładało. No i Synek będzie miał towarzystwo. cudowna sprawa:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>